W firmie Kinský dal Borgo działa od ponad ćwierć wieku. W tym czasie przeszedł drogę od gajowego, pracy w bażantarni i inspektora operacyjnego aż na najwyższe stanowisko kierownicze i dziś wraz ze swoim zespołem decyduje o tym, jak będą wyglądały lasy Kinských dal Borgo w ciągu kolejnych dziesięcioleci, a nawet stuleci. Dyrektor gospodarki leśnej Kinský dal Borgo a.s. Ing. Michal Prouza opowie nam o tym, jak firma rozwinęła się przez lata jego praktyki i jakie wyzwania ją czekają.
Dwadzieścia pięć lat to kawał życia. Jak wspomina pan swoją dotychczasową pracę w firmie?
Pracę u Kinských rozpocząłem zaraz po służbie wojskowej, w 1999 roku, na stanowisku leśniczego. Po dwóch latach przeniosłem się do bażantarni Luhy, gdzie spędziłem 10 lat. W międzyczasie równolegle zacząłem pracować jako inspektor operacyjny – funkcję tę pełniłem do 2022 roku. Od 2023 roku zostałem mianowany dyrektorem gospodarstwa leśnego. Patrząc wstecz, wszystkie stanowiska sprawiały mi przyjemność. Lubię proces twórczy, pracę, w której mogę analizować i rozwiązywać problemy. Pod tym względem najbardziej odpowiadało mi stanowisko inspektora operacyjnego.
Na stanowisku dyrektora spędza Pan teraz zapewne znacznie więcej czasu w biurze. Nie tęskni pan za lasem?
Las też potrzebuje biura, żeby wszystko dobrze funkcjonowało. Chciałbym jednak z czasem znów spędzać w nim więcej czasu. Całe szczęście stanowisku dyrektora gospodarstwa leśnego towarzyszy również funkcja nadleśniczego (specjalista ds. gospodarki leśnej). To najwyższa forma twórczej działalności leśnej – taka osoba może bezpośrednio lub za pośrednictwem swoich współpracowników wpływać przez dziesięciolecia, a nawet stulecia, na to, jak będą wyglądały lasy Kinských.
Co według Pana poprawiło się w ostatnich latach, a gdzie wciąż są pewne rezerwy?
Nie pamiętam okresu tuż po restytucji – w tym czasie dołączyłem już do dobrze funkcjonującego systemu i mogłem kontynuować to, co rozpoczęli moi poprzednicy. W lasach jednak zaszło wiele zmian. W przeszłości doświadczyliśmy kilku klęsk – głównie wichur w latach 2001, 2007 i 2010. Silnie dotknęła nas także gradacja kornika i susza w latach 2017–2021. Pozytywnie oceniam to, jak poradziliśmy sobie ze wszystkimi tymi klęskami oraz jaki kierunek gospodarowania udało nam się wspólnie wypracować. Zdecydowaliśmy się na bardziej przyjazne dla środowiska metody gospodarki leśnej – w większym stopniu wykorzystujemy potencjał własnych drzewostanów i ich naturalne odnowienie. Udało nam się też stosunkowo szybko zbudować sprawny zespół pracowników – zarówno w lesie, jak i w tartaku. To oni są sercem całego systemu. Bez nich nie byłoby to możliwe. Rezerwy na pewno widzę w tym, że do leśnictwa nie trafiają młodzi ludzie. To specyficzna i wymagająca praca, a w porównaniu z innymi branżami – niezbyt atrakcyjnie wynagradzana.
Bardzo aktualnym tematem jest ekologia, która w dużym stopniu znajduje odzwierciedlenie także w przepisach prawa. Jak ekologiczne regulacje wpływają na Pańską pracę?
Leśnik w naszym rozumieniu to nie tylko producent drewna, lecz specjalista o szerokiej wiedzy, który w swojej istocie był i jest również pierwszym ekologiem. W przypadku majątku Kinských około jedna trzecia powierzchni znajduje się pod pewnym stopniem ochrony prawnej – czy to w ramach programu Natura 2000, pomników przyrody, rezerwatów, czy części obszaru chronionego krajobrazu Czeskiego Raju. To w pewien sposób nas ogranicza, ale mimo to udaje nam się działać w sposób odpowiedzialny.
Wspomniał Pan o europejskim programie sieci obszarów chronionych Natura 2000. Co to dla Pana oznacza w praktyce?
Przede wszystkim jest to pewne uznanie – dowód na to, że leśnicy przez stulecia dbali o te tereny tak dobrze, że dziś warto je chronić. Ale rozumiem, o co Pan pyta. (śmiech) Ograniczenia mają głównie charakter administracyjny. W praktyce wszystko zależy od tego, co jest przedmiotem ochrony na danym obszarze. Na przykład w okolicach Chlumca nad Cidliną chronione są przede wszystkim liściaste drzewostany dębowe. To dlatego, że występują tam specyficzne biotopy, z którymi związany jest chroniony jelonek rogacz. W tym przypadku ograniczenia nie są zbyt uciążliwe – kluczowe jest, aby nie niszczyć jego biotopu. Oznacza to między innymi, że podczas prac w tych rejonach nie można używać ciężkiego sprzętu, ponieważ jelonek rozwija się w pniakach, czy też w korzeniach próchniejących drzew.
Na jakim obszarze zatem gospodaruje rodzina Kinských i jakie lasy przeważają w ich majątku?
Łącznie spółka posiada nieco mniej niż 8 200 hektarów lasu, a ponadto sprawujemy nadzór nad lasami miejskimi miasta Bohdaneč o powierzchni 304 hektarów. Większość terenów leży w okolicach Chlumca nad Cidliną, gospodarujemy również na majątku wokół zamku Kost, a część stanowi nowo zakupiony kompleks leśny Holovousy. Nasze obszary rozciągają się od Polabí, czyli regionu Chlumeckiego, przez Hořický hřbet, gdzie znajduje się wspomniany kompleks leśny Holovousy, aż po Czeski Raj, w którym położony jest kompleks leśny Kost. Z tego wynikają różnice w sposobach gospodarowania – okolice Chlumca to głównie tereny płaskie, Holovousy to zbocza, a w okolicy zamku Kost dominuje krajobraz piaskowcowy. Jeśli chodzi o skład gatunkowy drzewostanów, znacznie zmienił się on w ciągu ostatnich lat wskutek gradacji kornika. W całym majątku rośnie jednak niezwykle zróżnicowane spektrum gatunków drzew, przy czym dominują dąb i sosna. Razem stanowią około 80 procent wszystkich drzewostanów. Reszta obejmuje praktycznie wszystko, co tylko można sobie wyobrazić.
Do opieki nad lasem (a pośrednio krajobrazem) wchodzi również troska o zwierzynę. Ile terenów łowieckich w majątku Kinský dal Borgo nadzoruje Pana zespół?
Łącznie zarządzamy 10 własnymi terenami łowieckimi oraz jednym wynajmowanym w austriackich Alpach. W rezerwacie Obora Kněžičky opiekujemy się sarnami i muflonami, a od niedawna wprowadzamy także gatunek jelenia Dybowskiego. W pozostałych obwodach przeważa zwierzyna płowa i dzika – czyli sarny oraz dziki.
Zaczynał Pan na stanowisku leśniczego. Jak wyglądała Pańska droga do łowiectwa?
Do łowiectwa wprowadził mnie jako małego chłopca mój dziadek. Dzięki niemu po ukończeniu szkoły podstawowej wybrałem szkołę leśną. W trakcie studiów mój stosunek do tego zawodu stopniowo się zmieniał i dziś łowiectwo stanowi dla mnie integralną część gospodarowania krajobrazem. Zwierzyna jest jego nieodłączną częścią, dlatego praca leśnika w moim rozumieniu obejmuje także troskę o zwierzynę.
Jak zatem osobiście postrzega Pan misję myśliwego?
Myśliwy powinien być przede wszystkim specjalistą i dbać o zwierzynę jako nieodłączną część krajobrazu. Opiekę nad zwierzyną należy postrzegać przede wszystkim z perspektywy jej potrzeb biologicznych, mając nieustannie na uwadze, że krajobraz i zwierzyna ze sobą związane. Uważam, że to właśnie jest misją nowoczesnego łowiectwa.
Już setki lat temu rodzina Kinských była w pewnym sensie pionierami w łowiectwie. Uważali je za sprawę szlachetną, z własnymi, ściśle określonymi zasadami. Czy to nadal obowiązuje?
Zdecydowanie tak. Spółka utrzymuje dziedzictwo w życiu i aktywnie nawiązuje do niego. Stara się, aby łowiectwo Kinských było wzorem dla innych.
Od 2002 roku częścią różnorodnego portfolio firmy jest również tartak. Jakie produkty są w jego ofercie?
Około jedną trzecią drewna, które corocznie pozyskujemy z lasów Kinských, przerabiamy w tartaku na produkty gotowe. Tniemy praktycznie wszystko, czego klienci sobie życzą, ale naszym głównym produktem jest drewno dębowe i wyroby z niego. W kontekście krajowym daje nam to przewagę i istotny potencjał ekonomiczny. Obecnie dużym wyzwaniem jest dla nas modernizacja technologii w tartaku, ponieważ obecna jest już na granicy swojej żywotności i nie jest wystarczająco efektywna.
Jakie plany ma dyrektor gospodarstwa leśnego?
Z planów krótkoterminowych to pomyślne zakończenie wdrożenia nowego systemu wewnętrznego we współpracy z całym zespołem. Średnioterminową wizją jest wspomniana modernizacja technologii w tartaku. Długoterminowym celem jest przekazanie powierzonego majątku zarówno potomkom rodziny Kinských, jak i naszym przyszłym współpracownikom w stanie co najmniej takim.





